Rozdział 1 - 2015r. "Początek imprezy"


[ Rozdział 1 ]

sobota, styczeń 2015


 Siedzę właśnie przy lustrze dokonując ostatnich poprawek w swoim wyglądzie. Jest weekend, więc jak zawsze udamy się na imprezę. Tym razem nie będzie to domówka jak dotychczas. Idziemy do nowo otwartego klubu o nazwie "Imagine". Gdyby tylko ktoś miał wolne mieszkanie. Od zawsze wolałam imprezy w domu. W gronie znajomych wiedziałam, że nie będę musiała wstydzić się swoich pijackich wybryków, a oni nie będą mi ich wypominać. No nic dam radę - powtarzałam sobie. Może zmiana dobrze nam zrobi? Może wcale nie wydarzy się nic złego, a żadne z nas nie zrobi nic głupiego? Trudno było w to wierzyć. W końcu usłyszałam dzwonek do drzwi, który natychmiast poderwał mnie z krzesła. Otworzyłam drzwi i od razu zobaczyłam Evie. 

- Już nie mogłam się doczekać! - oznajmiłam przytulając przyjaciółkę na powitanie.

- Gotowa? Reszta czeka na zewnątrz. 

- Jasne! - chwyciłam szybko torebkę i wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Przed moją bramą od razu ujrzałam moich znajomych, z którymi szybko przywitałam się przytuleniem. 

- Bosko wyglądasz, Kathy. - skomplementował mnie Raffi, a ja uśmiechnęłam się do niego.

- To chyba żadna nowość? W końcu wychodzimy do klubu. - zapytałam i energicznym krokiem ruszyłam naprzód nie czekając na odpowiedź. 


***


Kolejny kieliszek sprawił, że zaszumiało mi w głowie. Wszyscy dobrze się bawiliśmy. Tańczyliśmy, rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Zajęliśmy wspólnie loże, w której mogliśmy spokojnie się napić i odetchnąć w przerwie od tańców. 

- I jak się czujesz? - zapytał Rafał obok którego akurat siedziałam.

- Bardzo dobrze. Świetnie się bawię. Naprawdę cieszę się, że was mam, Raffi.

- Wiesz, że tylko ty tak do mnie mówisz?

- Tak? Dlaczego? 

- Bo mnie to wkurza.

- Serio? Nigdy nie mówiłeś. Przestanę jak chcesz... - zaczęłam lekko skrępowana, ale on mi przerwał.

- Nie, to nie tak. Wkurza mnie jak inni tak do mnie mówią, ale u ciebie to normalne i w sumie podoba mi się. Przynajmniej zawsze wiem, że chodzi o mnie.

- Nie mogłeś mówić tak od razu? Straszysz mnie tylko! - szturchnęłam go łokciem.

- To był komplement.

- No to słabo ci wyszło. - zaśmiałam się, a do nas podszedł Kamil.

- Kathy, idziesz zapalić? 

- Jasne. - odparłam i wstałam z miejsca po czym ruszyłam w stronę dworu razem z Kamilem.

- I co zdążyłeś już kogoś poderwać? - zapytałam patrząc na niego i odpalając papierosa.

- Właściwie to tak, ale to nic specjalnego. A ty?

- Jak może zdążyłeś zauważyć albo i nie, cały czas zajmuje mi Raffi. 

- A co z nim jest, że tak przy tobie dzisiaj siedzi? 

- Może musi mnie pilnować, bo wyszliśmy na miasto? Sama nie wiem. - wzruszyłam ramionami. 

- Tak, nasza Kathy, taka mała bezradna, delikatna dziewczynka. - zaśmiał się i poczochrał moje włosy.

- A ty co? Chcesz w zęby? Nie przesadzaj. Wcale nie jestem taka niewinna. - wywróciłam oczami.

- Ależ wszyscy to wiemy. - rzucił mi zadziorny uśmiech po czym wziął ode mnie papierosa. 

Przez chwilę tak staliśmy i rozmawialiśmy. O niczym szczególnym, tak po prostu cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Sama byłam zdziwiona zachowaniem Rafała. Dzisiejszej nocy nie odstępował mnie nawet na krok, a zwykle on pierwszy rzucał się na wszystko co się rusza. Kiedy nasz papieros, którego paliliśmy na spółkę zgasł, weszliśmy do środka.

- Idę zamówić nam coś do picia.

- To co zawsze?

- Tak. Poczekaj na mnie przy stoliku. - powiedziałam i ruszyłam w kierunku baru. 

Zamówiłam dwie kolorowe wódki, które włożyli do wiaderka z lodem. Odwróciłam się biorąc alkohol, ale usłyszałam głos barmanki.

- Proszę zaczekać. - podsunęła w moim kierunku niebieskiego drinka. - to od tamtego chłopaka. 

Mówiąc to siknęła głową w prawą stronę. Spojrzałam na stojącego przede mną drinka po czym na mężczyznę siedzącego dwa krzesła dalej. Wzięłam drinka i skierowałam się w jego stronę.

- Jeśli myślisz, że się ze mną prześpisz to się mylisz. - rzuciłam tylko stawiając drinka przed nim. Nawet na mnie nie spojrzał, ale widziałam jego rozbawiony uśmiech, który mnie zirytował. Odwróciłam się i ruszyłam w kierunku swojego stolika.

Komentarze