Rozdział 2 - 2015r. "Chyba się polubimy"


 [ Rozdział 2 ] 

Usiadłam przy swoim stoliku, a chłopaki od razu zauważyli moją minę.

- Coś się stało? - zapytał Kamil i spojrzał na Raffiego.

- Nie. Jakiś dziwny koleś chciał mi postawić drinka, więc mu go oddałam.

- Gdzie on jest? - wtrącił Rafał wstając od razu z miejsca. 

- Siadaj. Nic mi nie zrobił. Raczej nie był niebezpieczny. - odparłam i poklepałam go po ramieniu.

- No to pijemy! Zawołam resztę. - powiedział Kamil i od razu wyruszył w poszukiwaniu Evie i Michała. 

Rafał natomiast zaczął polewać do naszych kieliszków wódki. Gdy skończył od razu sam wypił kieliszek nawet go nie popijając po czym napełnił go ponownie.

- Co się dzieje? Powiedziałam ci już, żebyś się uspokoił. To tylko drink i jakiś arogancki typ. Zresztą nawet na mnie nie spojrzał, gdy do niego podeszłam. - wzruszyłam ramionami.

- Po co do niego podchodziłaś? - podniósł głos, a ja się wzdrygnęłam.

- Już mówiłam. Oddać mu drinka!

- Mogłaś go po prostu zostawić i sobie pójść.

- Czemu ty masz zawsze jakiś problem? Co się z tobą dzieje? Nie zachowujesz się tak jak zawsze. - tym razem to ja wypiłam kieliszek wódki i od razu popiłam go colą. Nalałam ponownie.

- Dobra, sorry. Po prostu się o ciebie martwię i nie podoba mi się to, że jakiś kretyn tak cię potraktował. - odetchnął głęboko a ja położyłam mu rękę na ramieniu.

- Kochany jesteś, ale poradzę sobie, a jak nie to od razu dam ci znać. Dobra? - uśmiechnęłam się w jego kierunku. Był kochany, troszczył się o mnie. Tylko dla mnie taki był. W końcu był moim przyjacielem i byliśmy blisko. On tylko skinął głową. Już miał coś powiedzieć, ale wróciła reszta.

- Kathy! Nawet nie wiesz jak mnie nogi bolą! - zaczęła Evie siadając obok mnie. - Muszę chwilę odpocząć od tego tańczenia. 

- Dobrze, że Kamil po nas przyszedł, bo Evie by mnie wykończyła. - zaśmiał się zmęczony Michał. 

Wszyscy znów zaczęliśmy rozmawiać i wypiliśmy kilka kolejek. W końcu wstałam, żeby pójść do toalety. Rzuciłam krótkie 'zaraz wracam' i poszłam lekko się chwiejąc. Gdy już załatwiłam swoją potrzebę postanowiłam wrócić od razu do swojej paczki i wszystko byłoby normalnie gdybym przypadkiem na kogoś nie wpadła. Czy ja zawsze muszę się zamyślić w niewłaściwym momencie?

- O, panna "nie pójdę z tobą do łóżka". - usłyszałam nieznajomy głos, a na te słowa podniosłam do góry głowę i spojrzałam na niego. 

- Chodzisz za mną czy jak? - zapytałam uniesionym tonem głosu i z grymasem na twarzy.

- To ty na mnie wpadłaś.

- Serio, jeszcze nie widziałam nikogo tak aroganckiego. Najpierw stawiasz mi drinka, potem nawet na mnie nie patrzysz, a teraz znów masz ten kpiący uśmieszek na twarzy. Myślisz, że możesz robić wszystko, co ci się żywnie podoba?

- O, jaka wyszczekana. 

- Nie jestem psem, żeby szczekać, ale mogę też ugryźć, więc uważaj. - syknęłam patrząc mu wyzywająco w oczy. Chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął w bok przyciskając mnie do ściany.

- Chyba się polubimy. - oblizał swoje wargi, a ja nadal patrzyłam w jego niebieskie tęczówki. 

Krew we mnie buzowała, byłam wściekła, ale nie mogłam też oderwać od niego wzroku. Był przystojny, to na pewno. Wszystko we mnie mówiło mi bym się ruszyła, poszła jak najdalej od niego, ale ja nadal stałam w miejscu oparta o ścianę. 

- Hej! - usłyszałam i momentalnie otrzeźwiałam. Rafał popchnął nieznajomego i wziął mnie za rękę ciągnąc do stolika. Poszłam posłusznie, ale odwróciłam się, żeby jeszcze raz spojrzeć na tego bezczelnego, ale jakże seksownego mężczyznę. 

- Do zobaczenia! - krzyknął tajemniczy brunet z tym swoim zadziornym uśmiechem na twarzy, a ja w końcu odwróciłam od niego wzrok.

- Co to było? Kim był ten koleś? - krzyknął Rafał, a ja w końcu usiadłam na swoim miejscu.

- Nie znam go. - odpowiedziałam patrząc na tłum przede mną, w którym gdzieś tam był on. Wzięłam jednak kieliszek i wypiłam wszystko. 

- Jak to nie znasz? Katherine! - potrząsnął moim ramieniem, abym na niego spojrzała.

- No nie znam. 

- To ten gość co chciał postawić ci drinka? - zapytał Kamil, a ja wcale nie chciałam o tym wspominać, żeby Rafał nie denerwował się jeszcze bardziej. 

- Yhm. - kiwnęłam jednak głową na potwierdzenie.

- Już ja go... - zaczął Rafał, ale mu przerwałam.

- Skończ już! Nic się nie stało. W sumie to nawet mnie rozbawił. Już dawno nie widziałam kogoś tak chamskiego. 

- Rozbawił? Rozbawił?! 

- Nie rób awantury, bo mnie zaraz głowa zacznie boleć i naprawdę się wkurzę, Rafał. Znajdź sobie lepiej jakąś dziewczynę na dzisiaj, a nie marudzisz. - skrzywiłam się i wypiłam kolejną kolejkę, którą nalał Kamil.

- Właśnie stary, coś dziś z tobą nie tak. Co cię interesuje. że Kathy pogada sobie z jakimś facetem? Wszyscy wiemy, że jesteśmy jak rodzina, ale chyba przesadzasz. - odezwał się Michał, a Rafał pokręcił tylko głową i się napił.

- W sumie to całkiem przystojny był, nie sądzisz? - szepnęła mi do ucha Evie tak żeby Michał jej nie słyszał, bo mógłby być zazdrosny.

- Bardzo. - mruknęłam przywołując w pamięci jego obraz i to jak szalenie biło moje serce kiedy stał tak blisko. Evie tylko się zaśmiała widząc moją reakcję.

- A wy o czym tam gadacie, że się tak śmiejecie? - zapytał jej chłopak zwracając swoje spojrzenie na nas. 

- O niczym, takie tam babskie sprawy. - odpowiedziała mu Evie i wszyscy znów zbiliśmy się kieliszkami. 

***



Wyszłam zapalić papierosa i zaczerpnąć świeżego powietrza. Obejrzałam się za siebie wyczekując mojej przyjaciółki, która miała do mnie dołączyć.

- Mnie szukasz? - usłyszałam nagle i się wzdrygnęłam. Od razu się obróciłam.

- Nie. Czekam na Evie.

- Szkoda. - westchnął i spojrzał w ciemne, nocne niebo.

- I jak tam twoje łowy, podrywaczu?

- Niezbyt. Ta, którą sobie upatrzyłem ma bardzo agresywnego chłopaka.

- Cóż, nie dziwię się skoro podbijałeś do zajętej laski. - usłyszawszy to zaśmiał się, a ja uniosłam pytająco brew. - Powiedziałam coś zabawnego?

- Właśnie nazwałaś siebie laską, wiesz o tym? - na te słowa zrobiło mi się głupio i gorąco zarazem. Czyżbym dostała gorączki? Dotknęłam swojego policzka mimowolnie, tak, był rozpalony. 

- Rafał nie jest moim chłopakiem. - powiedziałam po chwili i oparłam się o murek.

- Przyjaciel z bonusem? 

- Jakim bonusem? Po prostu przyjaciel. 

- Mhm... - mruknął tylko i wziął ode mnie papierosa. 

- Ej! - upomniałam go na co spojrzał pytająco. Wziął bucha i mi go oddał. Chwilę się zastanowiłam, ale w końcu postanowiłam zatrzymać papierosa i go skończyć.

- Daj telefon. - wyciągnął swoją dłoń w moim kierunku.

- Po co?

- Dam ci mój numer i zapiszę twój. 

- Skąd mam wiedzieć, że nie jesteś jakimś zboczeńcem?

- Zawsze możesz mnie zablokować albo nasłać na mnie tego swojego goryla. - przewróciłam oczami, ale podałam mu telefon, a on wpisał swój numer. 

- Kathy! Długo czekałaś? - dobiegł mnie głos mojej przyjaciółki. Stanęła naprzeciwko nas patrząc się to na mnie, to na mężczyznę. On jednak uśmiechnął się i zaczął powoli się oddalać.

- A! Jestem Piotrek! - krzyknął odwracając się w moim kierunku i puścił mi oczko. Uśmiechnęłam się delikatnie i tak go właśnie zapisałam. 

- Z bliska wygląda jeszcze lepiej. - Wyrwała mnie z transu Evie. 

- Tak... no. Zgadzam się. - wyjąkałam.

- O czym gadaliście?

- Chciał mój numer.

- I?

- I nic. - wzruszyłam ramionami.

- Przerwałam wam? Nie, czekaj. Zaraz go dogonię, żeby ci go dał. - chwyciłam ją szybko za ramię.

- Przestań! - wysyczałam. - Już mam. 

- Co?!

- No zdążył go zapisać, ale nie wiem czy do niego napiszę. 

- Zwariowałaś? Pisz! - szturchnęła mnie w ramię.

- Zobaczymy. Strasznie dziwny z niego typ. - dodałam i zaczekałam, aż przyjaciółka skończy palić.

Pobawiłyśmy się jeszcze chwilę w klubie z resztą naszej ekipy i postanowiłyśmy wrócić do domu. Rozstałyśmy się w połowie drogi, a mnie odprowadził Rafał.

Komentarze